Inspiracje Miejsca Warszawa

Największe przemiany zaczynały się oddolnie – wywiad z Moniką Przyborowską założycielką sklepu zero waste Ekoty.

Lipiec 17, 2018

O Ekotach dowiedziałam się z polecenia. Znajoma napisała: rany jak super! W końcu mogę kupić szampon w szklanej, zwrotnej butelce i kosmetyki bez opakowań. Po takiej rekomendacji musiałam zobaczyć to mityczne miejsce pozbawione jakiegokolwiek plastiku i porozmawiać z jego właścicielką.

Monika Przyborowska, włascicielka sklepu Ekoty

Jak wpadłaś na pomysł stworzenie sklepu zero waste Ekoty?

Nie było takiego sklepu, a był potrzebny. Patrzyłam na moich znajomych, którzy nie mieli gdzie kupić produktów bez opakowań. Trudno uświadamiać ludzi, żeby nie znosili do domu tony niepotrzebnych śmieci, skoro nie ma alternatywy.

Sama szukałaś wcześniej takich kosmetyków?

Najczęściej robiłam, ale nie wszystko się da. Od dawna staram się nie unikać plastiku. Strasznie go nie lubię. Nie wiadomo skąd od dawna mam do niego zwykłą odrazę. Z jedzeniem jest w miarę łatwo, zresztą sporo hodujemy sami,  z kosmetykami był problem. Wszystko jest w plastiku, a do tego ma kartonik i na nim jeszcze folijkę. Jak zamówisz wysyłkowo to owiną ci to cztery razy folią bąbelkową.

Jak wyglądały początki Twojej działalności?

Jestem osoba niecierpliwą. Od pomysłu do realizacji musi minąć moment zanim nie stracę zapału lub nie pojawi się myśl o czymś innym. Wymyśliłam ten sklep pod koniec stycznia, w kwietniu już ruszył. Głównym kanałem promocji był Facebook. Jest to działalność zupełnie niszowa, skierowana do wąskiej na razie grupy osób ekologicznie świadomych. W naszym zabieganym świecie większość na zero waste zwyczajnie nie ma czasu lub nie wiedzą o takiej opcji.

Mydła bez opakowań dostępne w sklepie.

Zero waste wymaga planowania.

Ludzie są przeciążeni, nie dziwię im się. Pracują strasznie dużo, ciągle się doszkalają, mają dzieci, mieszkają 40 km od miejsca pracy, jeżdżą tam i z powrotem. Samo zawiezienie i odebranie dzieci z zajęć pozalekcyjnych zajmuje 4 godziny. Gdybym powiedziała takiej osobie, żeby planowała zakupy, bo produkuje za dużo plastiku to chyba by mnie wyśmiała. Zakupy zero waste trzeba przemyśleć. Co najmniej trzy dni wcześniej, trzeba się zorientować, że coś się kończy. Nie kupi się tego w drodze do domu, bo coś się właśnie nam przypomniało. W trakcie mycia naczyń, jak skończy się płyn, to niestety idziesz do pobliskiego sklepu i kupujesz to, co tam jest.

Trzeba też pamiętać, o swoich torbach i pojemnikach.

Zdarza się nawet tutaj, mimo że jest wyraźnie napisane, żeby po zamówienie przychodzić z własną torbą,  że klienci zapominają. Próbuję im to wtedy jakoś zapakować, ale często muszą po prostu kupić wielorazową siatkę, bo nie ma innej opcji. Sama prędzej nie kupię, niż kupię w plastiku, ale ludzie kompletnie nie są do tego przyzwyczajeni. To jest jedyna rzecz za jaką tęsknie z lat 80-tych, plastików po prostu nie było. Wszyscy wiedzieli, że jak idą do sklepu to muszą wziąć swoją torbę, bo jak nie, to sprzedawca mógł im ewentualnie zawinąć towar w gazetę i trzeba będzie iść z takim pakunkiem w ręce przez całe miasto.

Jednak jacyś klienci do Ciebie trafiają. Chciałabym zapytać o nich. Co ich do Ciebie przyciąga i czego najczęściej szukają?

Jest ich coraz więcej, szczerze, to nie liczyłam na aż taką popularność w tak krótkim czasie. Przede wszystkim są to kobiety.  Pomimo, że ostatnio przybyło panów, stanowią może z 5% klienteli. Jeśli chodzi o sprzedaż, absolutnym hitem są szampony w kostce. Nie wiem, czy z ciekawości co to za cudo, czy rzeczywiście będzie to wybór na dłużej. Do tego worki na zakupy, zmywaki/myjki do naczyń, płyny czyszczące, szczoteczki bambusowe i gąbka naturalna luffa – hit absolutny. Inne rzeczy sprzedajemy w mniejszych ilościach.

Skąd pozyskujesz produkty do sklepu?

Niestety nie znam ani jednej firmy, która nie stosuje plastiku w ogóle lub ma same ekologiczne rzeczy (jeżeli taka jest to chętnie się o niej dowiem). To niestety podnosi koszty, bo nie można zrobić jednego dużego zamówienia, czy wziąć całej gamy produktów od jednego dystrybutora tylko trzeba wyszukiwać. Ten ma coś w szkle, inny sprzedaje luzem lub w kilkukilogramowych opakowaniach. Udaje mi się kupić po kilka produktów z jednego miejsca. Dodatkowo jest wieczna walka, żeby zamówionych towarów przy wysyłce nie pakowano w folię bąbelkową.

Jednym z produktów, które można kupić w wersji zero waste są kule do kąpieli.

Udaje się?

Zwykle tak. Z jedną hurtownią wciąż toczę boje, ale też ich w końcu nauczę o co mi chodzi. Przychodzę do nich zawsze po odbiór osobisty. Niestety nie mają rubryczki w której byłaby adnotacja, że ten towar nie będzie wysyłany. Pan w magazynie zawsze zawija mi go więc co najmniej jakby miał przejechać na drugi koniec świata i na dodatek przez teren działań wojennych. Za każdym razem uświadamiam mu, że tego nie potrzebuję. Nalegam, aby mi to odpakował, materiały odłożył do ponownego wykorzystania, a ja zabieram wyłącznie swój towar.

Jak organizujesz wysyłki w sklepie? Na stronie piszesz, że zero waste to nie opcja, a norma!

Kartonowe pudełka zawsze się znajdą. Tutaj w Akademii tańca mamy sklep z butami, więc ciągle pojawiają się kolejne pudełka. Tak naprawdę jest mnóstwo materiału do pakowania: tektura, papier, każdemu to zbywa. Jedne z czym mamy problem to taśma klejąca, bo niestety ta papierowa nie trzyma dobrze, używamy zwykłej. Czasami jak ktoś przekaże nam niezużyte naklejki, używamy ich do zaklejania paczek

Towar można zamawiać, albo po uprzednim umówieniu odebrać osobiście w Warszawie. Więcej jest wysyłek czy odbiorów?

Pół na pół. Ludzie z Warszawy też chętnie korzystając z możliwości wysyłki. Nie mają czasu i wolą dostać paczkę do domu.

Sklep mieści się w Akademii Tańca, w której też na co dzień pracujesz.

Na sklep wykorzystałam dostępne już miejsce. To też zerowastowe podejście. Coś nowego trzeba byłoby znowu urządzać, dostosowywać. Udało mi się zoptymalizować wykorzystanie jednego z pomieszczeń, dało się podzielić je na pół i w jednej części zrobić biuro szkoły, a w drugiej sklep.

Działalność szkoły tańca była też jednym z powodów powstania sklepu. Sprzedajemy tutaj butelkowane napoje. Wszystko już dawno wymieniłam na szkło, ale np. do wody bardzo długo nie było butelek zwrotnych. Zostawało nam tych butelek setki i nie było co z nimi zrobić. Najpierw szukałam po różnych grupach licząc, że może przydadzą się komuś, kto robi swojej kosmetyki, ale nikt tego nie chciał. Stwierdziłam wtedy, że sama znajdę dla nich zastosowanie. No i trzeba było otworzyć sklep z mydłami, które można do nich nalewać, bo przecież nie wyrzucę 300 butelek na śmietnik.

Sklep stacjonarny mieści się w zaadaptowanym pomieszczeniu w szkole tańca.

Sklep to Twoja działalność dodatkowa, obok regularnej pracy?

Dokładnie. Nie robimy tego dla zysku i nie liczymy, że się na tym dorobimy, ale też nie wyobrażam sobie pracować czy prowadzić jakiegokolwiek biznesu do którego nie byłabym przekonana i który nie byłby w jakiś sposób pożyteczny. Dlatego zawsze działam tak, że najpierw wymyślam co bym chciała robić, a jeśli się da zarobić na tym pieniądze to super, a jak się nie da to trudno.

Przeznaczasz też 5 proc. z przychodu na bezdomne koty. To jest konkretna organizacja, czy wspierasz różne?

Od 10 lat organizuję imprezy charytatywne na rzecz kotów. Zazwyczaj wspieram Koci Świat z Nasielska, ale też inne fundacje. Zawsze kiedy zaczynam coś robić, to część dochodu musi iść na koty.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o fundacji, która wspierasz najczęściej?

Jest to azyl, który prowadzi Kasia. Wiele lat temu sprzedała mieszkanie w stolicy i kupiła stary dom na wsi. Przeprowadziła się tam razem ze 150 kotami, znajdami. Potem do tego doszły psy i kilka koni, cały czas sobie to gospodarstwo rozbudowuje. To jest koci raj absolutny. Bywa, że im się nie przelewa, ale jeżeli jest potrzebna kuracja dla kota za kilkaset złotych to zawsze  znajdą się na to pieniądze. Znamy ich, jeździmy tam więc mamy pewność, że tę organizację warto wspierać.

Wracając do drogerii, myślisz, że ludzie rozumieją idee sklepu i to co robisz?

Liczyłam, że uda mi się zainteresować moich znajomych ideologią zero waste. Część osób rzeczywiście zaczęła robić u mnie zakupy, ale większość jest zachwycona sklepem wyłącznie „teoretycznie”. Mówią, że dobrze, że jest takie miejsce, wszyscy będą tam kupować i będzie czysto i pięknie, ale sami nie mają na to czasu więc niestety pójdą do supermarketu i wrócą do domu z kolejnym plastikiem. Oczywiście są i tacy, którzy mówią na wejściu, że ekologia ich nie interesuje. Jest też grupa zainteresowana, której zaczyna świtać, że da się inaczej, że można coś zmienić i to ma znaczenie. Niestety większość ma podejście: co ta moja jedna butelka plastikowa, czy nawet 200 na miesiąc zmieni. Ciężko z tym argumentem tak naprawdę dyskutować, jednak wszystkie sensowne zmiany zaczynały się od dołu. Jeżeli będziemy czekać na ustawy to się nie doczekamy. Politycy zrobią to czego od nich będą oczekiwali wyborcy. Jeżeli zaczniemy działać sami, to z czasem pojawią się też odgórne regulacje.

Zakupy w sklepie Ekoty możecie zrobić przez internet, o dostępnych nowościach najprędzej dowiecie się z profilu na FB
W Warszawie możecie odebrać zakupy osobiście w Akademii Tańca Tomasza Potockiego.

 

 

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Kasia Lipiec 17, 2018 at 4:31 pm

    Świetny pomysł. Muszę koniecznie zajrzeć na ich stronę. A używałaś sama tego szamponu w kostce?

    • Reply prostemiasta Lipiec 18, 2018 at 2:06 pm

      Tego dostępnego w Ekoty nie próbowałam, ale teraz używamy razem z chłopakiem (od razu się przekonał :D) szamponu w kostce zamawianego bezpośrednio od Joanny z Kremolandu (znajdziesz na FB), która robi je ręcznie w Krakowie. Póki co jestem mega zadowolona, pieni się i pachnie 🙂

    Leave a Reply

    Wykorzystuję pliki cookie, aby blog działał lepiej Polityka prywatności

    The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

    Close